Niczym była groza śmierci, niczym są potwarze.Gdy Ojczyzna ukochana stała się ołtarzem,Wieczność – celem i nagrodą, własne szczęście – marą,Ty wybrałeś taką wolność, która jest ofiarą.
Cieszył wybór dokonany. Szły za Tobą cienieTych, co dla Niej poświęcali wolność, krew i mienie.Słowa w sercu powtarzane brzmiały, niczym echo:Pokój światu darowany będzie Ci pociechą.
Lecz, choć Duch Cię nie opuścił – Odnowiciel wojska,Dumne czoło Twe chmurzyła jedna tylko troska:By Nadziei nie utracić, która tym się karmi,Że się wszystko spełnić musi i, że polskiej armii
Nikt już nigdy nie zaliczy między krwawe sotnie.Taką drogę można przebyć tylko raz – samotnie.