… O samotność nie winiłem wrogów swego kraju,Bom za Sprawę przyrzekł walczyć, i się na to najął,By Jej duchem przeniknięte sojuszników szykiW boju zwarły się o Wolność. Wolność Ameryki.
Łzawe myśli wypaliło każde z takich wspomnień,Które dumie uchybiając, bolą nieprzytomnie,Bo nie temu się oddawać sławie i zaszczytom,Kogo obcy okrzyknęli zdrajcą i banitą.
Była jednak we mnie Miłość – ta, za którą ginę,Nie słowami wyrażona, lecz ofiarnym czynem;Ta, co ongiś nakazała nam – konfederatom -Ducha buntu cnotą nazwać, spokój zaś – zatratą;
Ta, co rodząc w ludzkim życiu owoc świętej dumyKaże duchem Swoim natchnąć niezliczone tłumy...
