Dwie kaczuszki obok rzeczkiStraszne wiodły z sobą sprzeczki.Miast prowadzić dyskurs miły,Co dzień brzydko się kłóciły:
O listeczki, o okruszkiI o pierze na poduszki;O to, która z obu kaczekNajdonioślej: „kwa, kwa” kwacze;
O to nawet, czy ich dziobySą jedynie dla ozdoby.Chciały czasem inne kaczkiPrzerwać głupie ich utarczki –
Nic i nigdy absolutnieNie pomogło na te kłótnie!Gdy krzyczały, idąc dróżką,Innym było wstyd kaczuszkom.
Kaczor stary – pradziad kaczekBardzo cierpiał, nieboraczek,A w sąsiedztwie wokół całymStarsze kaczki narzekały.
… Lecz cóż zrobić – to pytanie –Z takim kaczek zachowaniem?Cóż poradzić, gdy na przykład(Arogancja to niezwykła)
Kaczkę żółtą kaczka białaW taki sposób wyśmiewała:- Kwa, kwa, jestem królem kaczek;Kwa, kwa, z tobą jest inaczej:
Brzydka jesteś, niczym wrona,Chociaż żółto upierzona!Żółta na to: Proszę kaczkiTy nie jesteś z mojej paczki!
Co tu, kwa, kwa, dużo kwakać:Ty wyglądasz, jak pokraka!Brzuch ci urósł, jak trzy brzuszki –Nie widziałam takiej gruszki!
W taki sposób dzionek całyJedna drugą wyśmiewały.Aż pewnego dnia kaczuszki,Widząc swoje brudne nóżki,
Odezwały się w te słowa:Brudny dziobek, brudna głowa…Wyglądamy coraz smutniej;Wszystko, kwa, kwa, przez te kłótnie!
Brud nas okrył, moja złota,Kwa, kwa, grubą warstwą błota!Zapałały żalem szczerymZa swe wstrętne charaktery.
W tym momencie zaś w kaczuszkachObudziły się serduszka.Zrozumiały od tej pory,Że nieważne są kolory;
Że naprawdę wszystkie kaczkiSą z tej samej, kaczej, paczki!Odtąd grzeczne już kaczuszkiMoczą w rzece skrzydła, brzuszki;
Gdy wiaterek wodę muska,Chodzą razem się popluskać…