IZa cóż Ciebie osądzono,O Miłości, wiecznie żywa,Uwieńczono Cię koroną,Która bólem Cię przeszywa!Czemu, w Swoim MajestacieNie uciekasz się do cudu;W purpurowej stoisz szacie;Słuchasz głosów Swego ludu?Za tę chwilę, gdy krzyczałem,By wypuścić Barabasza;Za to, że w tym tłumie stałem,Teraz, Panie, Cię przepraszam…!
IIOd początku owej drogiKrzyż jest znakiem Twej udręki.Za ten znak Twej męki srogiejSkładam Tobie, Jezu, dzięki!Bo, choć wszystkie grzechy świataTwoim stały się ciężarem,Krzyż, co Ciało Twe przygniata,Dziś utwierdza moją wiarę.Krzyż mój wziąłeś na ramiona,Zdjąłeś ze mnie me cierpienie.Niech przez Niego się dokonaTakże moje Odkupienie.
IIIOto teraz Twój upadekLudzkich szyderstw jest przyczyną.Stoję w tłumie jako świadekZawstydzony swoją winą.Widzę, Jezu mój kochanyPosiniałe Twoje dłonie,Krew płynącą z Twojej rany,Lecz nie staję w Twej obronie.Gdy do ziemi Cię przygniecieSmutnych grzechów moich ciężar,Daj mi poznać, że na świecieMiłość wszystko przezwycięża!
IVWbrew kroczącym w tym pochodzieTrwa przy Tobie do ostatkaTa, co nigdy nie zawodzi -Ukochana Twoja Matka.… Starczy czasem oczu piękno,Ich spojrzenie choćby jedno,Od którego serca mięknąI żołdaków twarze bledną.Powiedz Jezu, co to znaczyWsparcia doznać w poniewierceI na drogach swych zobaczyć,Czym jest wierne Matki serce.
V… Położyli mu żołnierzeKrzyż Twej męki na ramiona.Krzyż na siebie zatem bierze -To przywilej jest Szymona.Ileż razy w pysze swojejKrzyż odtrącam Twój ze złości,Gdy przede mną dobro stoi,Gdy je czynię z konieczności.Wzmocnij, Panie, we mnie cnotę!Czasem trzeba tak niewiele,Aby w drodze na GolgotęStać się Twoim przyjacielem…
VI… Siła była w Niej niezwykła,Jakby chciała ową siłąDać odważny ludziom przykładCzym być może ludzka Miłość…Wbrew rachubom i unikomSzła naprzeciw Swego Mistrza.Naucz, proszę, Weroniko,Czym jest Wiary moc najczystsza!Udziel, Panie, cnoty męstwa!Ukaż Prawdę w moim życiu,Abym ujrzał znak zwycięstwaW skromnym chusty tej odbiciu!
VIIRaz przyjąwszy postać sługi,Na którego spadła chłosta,Ty upadasz po raz drugi,Bym ja także umiał powstać.Wbrew słabości i pokusie,Która zdradna jest i słodka,Ktoś ukazać drogę musi,Abym Prawdę w życiu spotkał.Kto pokona moce wraże,Prawdy w kłamstwo nie zamieni,Ścieżkę życia mi ukażeI potrzebę odkupienia.
VIIILekceważąc ludzkie grzechy,W swym współczuciu niewytrwałymPłacz ten nie był Ci pociechą,Ale zwykłym rytuałem.Ten, nad którym gorzko płaczą,Niechaj taki płacz wyjednaNieszczęśnikom i tułaczom,By samego sięgnął sedna.Niech się wonnym przyjrzą listkomCi, co uciec chcą przed gniewem -Słusznym gniewem za to wszystko,Co z zielonym czynią drzewem.
IXGdy upadek się dokona,A upadam czasem nisko,Bierzesz, Jezu, mnie w ramionai – jak zawsze – jesteś blisko.Nad zranionym czuwasz ciałem,Ufność dajesz mojej duszy,I, choć upaść nie musiałem -Żal mój zawsze Cię poruszy.Tak się często to powtarza,Że aż duszę ból przewierca...Czy Cię, Jezu, nie przerażaTa niestałość mego serca?
XCzy Ci, Panie, odebrano -Przy szyderców brudnym wtórze -Niewinności Twojej wiano,Boskiej kładąc kres naturze?Nie odbiorą Ci Twej Chwały,Choćby zdjęto z Ciebie szaty!Człowiek grzeszny jest i małyWobec Twego Majestatu.Nałóż na mnie Prawdy szatę,Pomóż ufać jak najprościej,Bym przed złym potrafił światemBronić, Panie, swej godności.
XIKrzyż wysoki i najświętszy –Omadlany na ołtarzachI w świątynnym chłodzie wnętrza– Nieodmiennie mnie przeraża.… On mi zwykle towarzyszyW modlitewnym, barwnym tłumieI w codziennej serca ciszy,I odrzucić Go nie umiem.Z wysokości bowiem Krzyża,Z niepojętych wyżyn mękiBóg sam do nas się uniża,By oddalić nasze lęki…XIINim odejdziesz, świata Władco,Zanim bok przeszyje włócznia,Jeszcze tylko Bożej MatceDasz za syna Swego ucznia.Jeszcze tylko w dobrym łotrzeMiłość Twoja żal obudzi.Jeszcze Serce Twe najsłodszeObjąć zechce wszystkich ludzi.Potem już za Swoich braciOfiarujesz święte Ciało,Bym Miłości nie utracił –By się wszystko wykonało.
XIIIKiedy Ciało z Krzyża zdjęto,Odnalazłaś w Serca ranieUfność Matki niepojętąW Jego rychłe ZmartwychwstanieI, jak kiedyś w Galilei,Gdy zabrakło młodym wina,Trwałaś w Wierze i w Nadziei,Że się spełnią słowa Syna.Naucz, Matko, ufać Słowu,W Jego Miłość wierzyć święcie,Kiedy przyjdzie do mnie znowuW Swym Najświętszym Sakramencie.
XIVNie pozostał w owym grobie.Powstał z martwych i – o dziwy (!)Swoje Ciało mi i TobieJako pokarm daje żywy.Prośmy zatem jak najprościej:- Gdy nam duszę ból przewierci,Naucz, Panie nas Miłości,Która większa jest od śmierci!Tych, co szukać będą radziTwego Ciała w śladach jaskiń,Niechaj z grobów wyprowadziDar najświętszy Twojej Łaski!