Dziś za oknem w mieście lałoDzień calutki i noc całą.Ma więc Marek problem dużyI z powodu owej burzy
Zrzędzi zgoła przeokropnie:- Gęś pogodę niechaj kopnie!W takiej bowiem sytuacjiLata nie ma i wakacji...
Taki dzionek szaro-burySam zaprasza do lektury,Proponując chłopcu właśnie:- Może powieść? - Może baśnie?
Proszę Dzieci: - Nie ma mowy!Nie przychodzi Mu do głowy,Żeby książkę wziąć do rękiI, choć trapią Go udręki,
Książki leżą – moi drodzy -Pod kanapą, na podłodze...Żadnej nie ma w ręku Marka.Kto na Marka z Was by sarkał,
Niech sam siebie się zapyta,Czy w wakacje często czyta,Dajmy na to – po obiedzie...Czekam Waszych odpowiedzi.