Gdy w czarną ziemię wbijam widły,Krewnym się staję tego świata,W którym oazą trud rozkwityZ wytchnienia chwilą mi się splata.
I wtedy widzę: Z prostej skibyHarmonii boski cud wyrasta,A serce rośnie we mnie nibyPachnące chlebem śnieżne ciasta.
W zaczarowanym świecie stworzeńZnużone serce zakorzeniam,Jak tkwiący mocno w ziemi korzeńNa grządce trudu i cierpienia.
Przychodzą chwile, kiedy ziarnoBrzemienne w trudy i w Nadzieję,Każe mi wierzyć nie na darmo,Że wzejdzie Miłość, gdy zasieję...
Popłynie wiosna drogą wspomnień...Popłynie lato przez natchnienia...Potrzeba kochać nieprzytomnie,Aby się ziścił cud stworzenia!