Wędrowały krasnoludki:Duży, mały i malutki.Mały wiecznie spał w podróży;Brodę nosił krasnal duży,
Zaś najmłodszy bez ustankuKroplę wody nosił w dzbanku.Nikt nie wiedział tego wcale,Dokąd idą trzej krasnale,
Lecz mówiono po cichutku,Że pragnieniem krasnoludkówWyswobodzić jest zapewneŚpiącą pośród mórz królewnę.
Ją to kiedyś w morskiej faliZły pogrążył król krasnali.Pogodziłaby się chybaPół-panienka, a pół-ryba,Że jej zimna, szorstka falaByć królewną nie pozwala,
Gdyby w gęstej, morskiej pianieCzyjeś serce biło dla niej;Gdyby serce jej dziewiczeMogło spotkać królewicza...
Lecz tymczasem – w morza głębi -Żal syrenkę srogi gnębił:- Czy ją z czarów ktoś wyzwoli?- Któż podejmie się tej roli?
Wszak odwrócić dawne czaryMoże tylko krasnal stary,Który wątłych sił orężemSztorm okrutny przezwycięży;
Który pierwszy rzuci w morzeDar świadczący o pokorzeI uroni łezkę rzewnąNad syrenką – nad królewną.
Wtem odmienił swoje kształtyNasz wspaniały, dumny BałtykI – niepomny dawnej formy -Sztorm przypuścił ponad sztormy.
Choć powstrzymać nie mógł burzyDzielnym sercem krasnal duży,Wnet ukoił groźne faleŚpiący smacznie i zuchwale
Wśród potężnej wód nawałyŚpioch okropny – krasnal mały.
Cichną nagle burzy dźwięki;Cudny słychać śpiew syrenki.Wśród spokojnej morskiej toniŁezkę gorzką krasnal roni.
Tylko jeden z trzech krasnaliTwarz syrenki widząc w dali,Z sercem czystym i w pokorzeKroplę wody rzuca w morze...
Wędrowały krasnoludki:Duży, mały i malutki.Razem z nimi szła królewna -Pełna wdzięku, śliczna, zwiewna.
Szły przez pola, lasy, bory,By nauczyć nas pokory.Zaś w nagrodę za ich męstwoDzielnych skrzatów leśne księstwo
Najmniejszego w tej gromadceUczyniło swoim władcą...