W mądrość Jasia wierząc skrycie,Pytał chłopca nauczycielO powstańców polskich liczneWpływy ideologiczne.
Cisza. Rozpacz. Pustka w głowie.Więcej zgoła nic, albowiemPozbawionym wszelkiej wiedzyNie pomogą i koledzy.
Czasem tylko dusza załka -Lecz nie chłopca, a Marszałka.Marszczy belfer brwi okropnie.Gdybyż pytał nie na stopnie(!),
Albo gdyby tak dokołaW inny wymiar weszła szkoła(W jakiś karbon, czy eocen),Rezygnując z wszelkich ocen...
Chwila chłopcu wieczną zda się;Chichot się rozlega w klasie,Lecz, choć trudno – moi mili -O powagę w takiej chwili,
To przyniesie Jaś ze szkołyNastrój zgoła niewesoły:Dziś w dzienniczku będzie lufa.Tylko belfer ciągle ufa
W męstwo chłopów i żołnierzy.Może Jasio też uwierzy?